Strona:Antoni Lange - Przekłady z poetów obcych.djvu/109

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Pani, wesprzyj się na mnie.

URGELA.

Od zmęczenia, głodu
Omdlewam i upadam.

PIERROT.

A więc, proszę panię,
Siadaj. Patrz, do spoczynku wzywa to posłanie,
A gęsty liść od żarów słońca je zakrywa.
Odpocznij więc.

(Wychodzi.)
URGELA.

W tym chłopcu dusza litościwa.

(Pierrot wraca z koszykiem i przyrządza ucztę).
PIERROT.

Teraz niech pani pije i je.

URGELA.

Dobre wino!
Zaraz ci w duszę boskie jakieś ognie płyną.
Czuję, jak się odradza mego serca bicie.

PIERROT.

Tem lepiej.

URGELA.

Miły chłopcze, coś mi zbawił życie,
Kiedym już zimną kosę śmierci czuła blisko,
Powiedz mi, jak się zowiesz?