Strona:Antoni Lange - Pogrobowcom.djvu/32

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


„Matko, woła, matko nasza,
Oto wstali my, a krwawi
Jak ten pot, co skroń nam zrasza
Krzywdą więzów i bezprawi,
I przez krwawych toń potoków
Idziem zrywać hańbę oków!“

„Może w walce tej zdeptani
Znów się zbudzim jako jeńcy,
Znów powrócim do otchłani,
Aby z niej już nie wstać więcej...
Ale siew nasz nie zaginie
W innej zbudzi się godzinie!“

„My zerwali swe kagańce,
Bo nam serca huczą gniewem,
Że szlachetne twe wybrańce
Swych pijanych szałów śpiewem,
I niewoli naszej grzechem
W trumnę pchają cię z pośpiechem!“

„Biada! pieśni ich godowe
Matko, grób ci kopią wczesny —
I w te dni twe pogrobowe
Tylko nasz ten siew bolesny,