Strona:Antoni Lange - Pogrobowcom.djvu/25

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


VIII.
(Słychać z oddala gromkie, zmieszane echo pieśni, jakoby
z milionowych ust wychodzącej).

Hej, czy śpisz, szara Wisło, mazowiecka rzeko,
Że nie czujesz, jak krwawo twoje fale cieką?!
Hej, Niemnie, stary Niemnie, czy twój brzeg zielony
Zapomniał już o ślubie Litwy i Korony?!
Hej, czy woda śpi w Dnieprze, bat’ku atamanie,
Czy posnęli mołojcy, jak sęp na kurhanie?
Hej, zahuczą, zaszumią, jak wiosenne gaje,
Nurty Wisły i Dniepru i Niemna dunaje.
Hej, jak wody na wiosnę, pęknie sen ich niemy,
Bo jeszcze nie zginęła, póki my żyjemy!
Hej, tam w karczmie za stołem przy dzbanie Jan stary
Prawi, jak przyjdą czasy, kiedy znikną cary,