Strona:Antoni Lange - Dywan wschodni.djvu/398

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


II. KSIĘGA JAŹNI.

157.  Komu jest drogą własna Jaźń,
Niech ją ochroną wierną chroni:
Wielce samotne noce trzy
Niech zawsze mędrzec bez snu czuwa
158.  Niech wprzód utrwali własną Jaźń,
Mędrzec po prawej krocząc drodze —
Dopiero wówczas innych ucz:
Żaden ci błąd już nie przystoi.
159.  Kto więc, jak innych uczy — tak
Swą własną Jaźń ocuglić zdoła:
Może kierować innych w świat —
Trud to największy — zwalczyć siebie.
160.  Jaźni jest jeno władcą Jaźń!
Bo jakiż inny byłby władca?
Bo gdy zwyciężysz własną Jaźń —
Zyskasz co trudne do zyskania —
Zyskasz rzadkiego iście władcę.
161.  Rzecz zła, a którą czyni Jaźń,
Sposobi Jaźń, naprawia Jaźń
Tak miażdżę głupców, jako szkło
Miażdżone bywa przez dyamenty,
162.  Czyja zaś granic niema złość,
Ten w otchłań strąca własną Jaźń:
Jak liany przez nią jest związany,
Właśnie jak widzieć go chce wróg.
163.  Toż łatwe zło jest, łatwy grzech —
Który nam samym sprawia klęski:
A co jest dobre, co pobożne —
Na zewnątrz wielce zda się trudne.
164.  Ten, co z zbawienia ustaw drwi —
Z słów ludzi świętych, doskonałych,
A drogą prawdy wędrujących:
Sam zasię jest oddany złu —
Ten jak krzew katthako, rozwija
Zniszczenia owoc w jaźni własnej.
165.  Toć grzech popełnia własna Jaźń,
Złem jest przesnuta własna Jaźń:
Grzechów unika własna Jaźń,