Strona:Antoni Lange - Dywan wschodni.djvu/381

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Mistrzem woźnicą zaiste jest ten, co żądze zmysłowe
Opanował wędzidłem mądrości, jak konie cugowe.


Choć obojętnem ci wszystko, rzecz jedna przecie jedynie
Wiąże i ludzi i bogów: prawdę mów zawsze, tak trzeba!
Jak okręt dopływa do celu po mórz szerokiej równinie,
Tak ty po szczeblach prawdy — do wyżyn sięgniesz, do nieba.


Kto innym i postaci i mocy zazdrości,
Kogo ich ród udręcza, fortuna, znaczenie:
Ten wiecznie w dobrowolne strąca się ciemności —
I tak cierpi jałowo — ciągle — nieskończenie.


Kogo nędza zrobiła swojem popychadłem,
Ten przywykł się posilać najnędzniejszem jadłem.
Przy głodzie nawet otrąb wór w zęby nie kole,
Jak to często się zdarza przy bogaczów stole.


Trudno iście powstrzymać gadatliwe usta.
Mędrzec mówi niewiele. Długa mowa — pusta.


Ciało nasze jest wozem. Rozum za woźnicę,
Zmysły zaś są za konie. Kto potrafi lejce
Dzierżeć — jedzie bezpieczny w najtrudniejsze szlaki.
Tak ty, gdy rozum żądz twych powściąga rumaki.


To starannie czyń w pierwszym kwiecie twego wieku,
Co na starość będzie ci służyło.
To starannie czyń zawsze, pókiś żyw, człowieku,
Co ci przyda się tam za mogiłą.


Jak śpiewak niechce śpiewać dla głuchych słuchaczy,
Tak mędrzec słów dla głupców marnować nie raczy.