Strona:Antoni Lange - Dywan wschodni.djvu/364

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


KALIDASA.
MEGHADUTA.
(OBŁOK POSŁEM).

Królewski rozkaz na rok cały
Od małżonki Jakszę goni;
Gdzie u Ramy wzniosłej skały
Srebrny Sity strumień dzwoni,
Tam wygnany Jaksza biada.
Stęsknionemu za małżonką
Naramiennik z ramion spada.

Lipcowych deszczów goniec chyży,
Ciemny się obłok w lot pokaże,
Na górę Ramy skrzydłem zniży,
Miła ochłoda w letnim skwarze.
Pełen tęsknoty Jaksza młody
Nadpływający obłok wita:
O, leć obłoku jak wróżbita
Do mojej lubej leć w zawody.

Leć, kędy gajów cień uroczy
Gdzie się w księżycu gród mój bieli,
Tam mojej żony tęskne oczy
Gonią gdzieś w przestrzeń, co nas dzieli
Tam od razstania ciężkiej chwili
Radość w jej sercu znikła młodem
Niby u kwiatka, co się chyli
W listki ze słońca zachodem.

Leć nad mieszkania mego broną,
Teraz tam jasna tęcza strzela
Około okien rajskie drzewo
Zielone liście swe rozściela,
W ogrodzie, kędy staw cichutki