Strona:Antoni Lange - Dywan wschodni.djvu/346

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Przez ciebie, a małżonek przez ciebie mi wzięty.
Laskę wybieram: niechaj żyw Satyawan stanie!
Prawdą winien być głos twój niecofniony, święty
To usłyszawszy, wnet-ci sznur
rozwiązał Jama, bóg podziemi
Czysty Waiwaswat, Dharmy pan
i rzecze do niej słowy temi:
— Oto przezemnie jest twój mąż
rozwiązań, prawa żon ozdobo!
Do domu idź z nim, żyw jest, zdrów
fortunę wielką niesie z sobą.
Słuchaj! czterysta długich lat
ze sobą razem przeżyjecie.
On będzie bogom palił znicz
i sławę zyska wkrąg po świecie;
zatem Satyawan zrodzi stu
szlachetnych synów z twego łona,
Królewskich bohaterów ród,
co wnuków spłodzi ci plemiona.
Te nosić będą imię twe —
po niezliczonych lat ostatki
I ojcu twemu twojej matki,
zrodznaynsói sięz oł w stu
Z Malawii — nieskończony ciąg —
nazwany przeto Malawici.
A twoich braci mężna wić —
dorówna świętej bogów wici. —
Takich jej dał pięcioro łask
wielki pan śmierci, Waiwaswata
I rzecze jeszcze: Do dom wróć!
i do swojego odszedł świata.
Gdy odszedł bóg, Sawitri cna —
skoro małżonek zmartwychwstanie,
Powoli ruszy w lasu gąszcz,
gdzie ciało drzemie na polanie.
Na ziemi leżał niby w śnie:
więc się doń zbliży i w miękie dłonie
Ujmie go, chyli się do stóp —
i skroń mu złoży na swem łonie.
A gdy świadomość posiadł znów,