Strona:Antoni Lange - Dywan wschodni.djvu/334

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


W ten czarny, gęsty, groźny bór,
gdzie błądzą lwy i antylopy?
A jeśli w nocy te i dnie —
nie ujrzę króla mego Nala —
Ducha pogrążę w wieczny sen,
który od ciała nas wyzwala.
Bo cóż mi życie, cóż mi świat,
gdy Punyasioka, lew mój zdała —
Bo jakże ninie będę żyć,
tak wycieńczona skroś — bez Nala?
Taką braminom prawi rzecz
Bhimowa córa śród pustelni.
Więc Damajancie rzekną wraz
asceci, prawdą nieśmiertelni.
— O pięknouda, przyszłość twa
będzie tak jasną, jako fala.
Jutro nam odkrył długi post —
słuchaj! ty wrychle ujrzysz Nala!
Niszady pana ujrzysz znów:
niepokonany przyjdzie, męski!
Bhaimi, ujawni ci się Nal,
najprawszy z ludzi, próżen klęski,
Oczyszczon od swych grzechów ćmy,
wszystkiemi perły ozdobiony,
Wrócony znów na ojców tron,
pogromca wrogów niezwalczony;
Ten, który wrogom niesie strach,
a druhów swoich niszczy troski,
O piękna, zjawi się twój mąż,
z wielkiego rodu król półboski! —
A gdy wyrzekli słowa te
do Damajanti — nagle wszystko
Zniknęło — niby senna mgła —
gaj, święci, ołtarz, dom, ognisko.
Gdy ten ogromny widzi cud —
zdumioną była w duchu swym
Piękna Waidarbi, pełna cnót,
której rodzicem radża Bhim.
— Czyli widziałam próżny sen
czy objawienie tajemnicy?