Strona:Antoni Lange - Dywan wschodni.djvu/332

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


I obyczajem złożą cześć
królewnie — wszyscy ci asceci —
Usiądź — powiedzą jej — i mów,
co mamy zrobić ci, o dziecię?
Więc pięknobiodra rzecze tak:
— Błogosławieni, w tej zależni
Żyjący w modłach, w znicza skrach,
pośród żywiołów, nadcieleśni!
Błogosławieni, chwała wam
na waszych modłów cnych wyniki!
— Chwała ci dobra! ze-wszech-stron-
świetlana! rzekną pustelniki,
Ze-wszech-stron-piękna pani, mów —
ktoś jest i jakie dasz nam łaski?
Twój przecudowny bowiem kształt
i niezrównane twoje blaski
Są naszym duszom jako dziw:
więc się nie lękaj — śmiało praw —
Czyliś boginią tych tu puszcz,
czy góry tej wyniosłych raf?
Czyli rusałką rzecznych wód?
Przeczysta, prawdę nam tu łuszcz!
Więc ona riszim rzecze tak:
— Jam nie boginią tych tu puszcz,
Ani boginią szczytu gór,
ani rusałką rzecznych wód.
O pustelnicy, znajcie rzecz:
człowieczy iście jest mój ród.
Jasno wyłożę wam swą rzecz,
słuchajcie mego wypomnienia:
Jest na Widarbach wielki król,
potężny radża Bhim z imienia!
Rodzicem moim jest ten król:
Tą prawdę znajcie, o bramini!
Niszady żyznej mądry pan,
Nal, który sławne dzieła czyni —
Prawy bohater — to mój mąż,
w którym wszechmocny żyje duch;
Oddany wiernie bogów czci,
braminów świętych stały druh.