Strona:Antoni Lange - Dywan wschodni.djvu/123

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Wystąpić każę zdrojom z pod granitu,
Wyniesie wszystko, co ukryte nisko,
Ale gdzie szukać mądrości pobytu,
Gdzie jest rozumu siedlisko?

Próżno człowiek o nią bada,
Nie u ludzi jej mieszkanie,
Nie masz jej we mnie! morze odpowiada;
Nie masz jej u nas! wołają otchłanie.

Próżne za nią ludzkie żądze,
Nie kupić jej za pieniądze.
My jej tu w sobie nie mamy!
Wołają góry i jamy.

Pytać się o nią u Pana,
Bo jemu droga jej znana;
Bo On na wskroś przejdzie słońce,
On okrąży świata końce.

On kiedy wiatrom wydzielał wagi,
Gdy morze brzegiem osaczał,
Kiedy deszczowe rozwieszał flagi,
Piorunom drogi oznaczał:

Wtedy ją widział, wybadał,
Rozpoznał i imię nadał
Wtedy rzekł: „bojaźń Boga, mądrość śmiertelnego,
A rozum: „chronić się złego“.


XXXVIII.

Któż jest, który bezrozumnie
Śmie wikłać moje układy?
O pasz twe biodra, jak mąż zbliż się ku mnie,
I pytać będę, ty wskaż twoje rady.

Gdzie byłeś wtedy, gdym ziemię zakładał;
Powiadaj, kogom się radził;