Strona:Antoni Lange - Dywan wschodni.djvu/114

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Jej węgiel — węglem żarzącym —
Płomieniem Pana.
Miłości ogień nie zgasi,
Ni rzeki schnąć jej mogą:
Niech mąż za miłość da dobra i mienie,
Będzie i wyśmian i wzgardzon.

XIV.

Nasza siostra jeszcze mała —
I w pączku jej piersi, —
Co my z siostrą uczynimy,
Gdy o nią starać się będą?

Jeśli ona murem, na niej zbudujemy
Pałac srebrzysty.
Jeśli ona bramą, bramę obwarujem
Drzewem cedrowem.
Tak jest, bracia! murem jestem
I wieżą moje się piersi,

Jam jest miłego — jam jego rozkosz!
O, pójdź kochanku —
Ze mną na polach — na wsi zamieszkać
Rano wstaniemy: pójść do winnicy,
Czy wino kwitnie? Grona dojrzeją.
Tam ci, o luby! miłość poświęcę.

Kwitną już kwiaty miłości —
Wokoło mieszkania —
Tam wszystko jest piękne —
I stare — i nowe —
Tobiem to wszystka chowała.
Ktoby mi ciebie dał bratem,
Ach, bratem co jednej
Pierś ze mną ssał matki.

Gdziebym cię w dworcu znalazła,
Całunek bym dała;
Od wzgardy bezpieczna