Strona:Antoni Kucharczyk - Z łąk i pól.djvu/198

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Chociaż my ta nie uczeni,
Nie z kultury i matury,
Jednak nasza piosnka dzwoni,
Jak skowrończa, ponad chmury...

Chciaż my ta są prostacy,
A dłoń czarna i zgrubiała,
Pierś zgorzała znojem pracy,
Lecz w niej piosnka czuła, biała...

Chociaż my ta są prostacy,
Czasem braknie chleba, soli,
Jednak byśmy z naszych braci,
Wzięli na się, co ich boli...

Chociaż my ta Bracie-druhu!
Z antenatów herb, siermięga,
Twardzi w pracy, twardzi w duchu.
I przyszłości w nas potęga...

Choć my tacy, lecz szczęśliwi.
Dumni z naszej, chłopskiej dłoni.
Co Ojczyznę „broni, żywi“.
I piosenkę w świat uroni...