Strona:Antoni Kucharczyk - Z łąk i pól.djvu/192

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


MIŁE LENIA POCZĄTKI!

Miłe lenia początki, lecz koniec żałosny...
Wygrzewał się Jacenty w słońcu podczas wiosny.
Przyszło lato, Jacenty, leżał sobie w cieniu.
Przyszła zima, odmroził ręce, nogi, słuchy,
Przyszła zima, odmroził ręce, nogi, słuchy,
Chcąc zarobić kawałek chleba — chociaż suchy.