Strona:Antoni Kucharczyk - Z łąk i pól.djvu/130

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


JESIEŃ.

Jesień, jesień, smętna, chłodna,
Już ten siwy szron się ścieli,
Dusza życia, wiosny głodna,
Mogiła tuż w śnieżnej bieli.

Jesień, jesień, w mgły spowita,
We mgłach płynie ptak tułaczy...
Tam, gdzie wiosna młoda świta,
Smutno skrzypi pług oraczy.

Jesień, jesień, smętna, chłodna,
Lodowemi łzami płacze,
Za tą wiosną co w kwiat płodna
Serce tęsknie mi kołacze.

Przejdzie jesień, przejdzie zima,
Znowu wiosna zajaśnieje,
Lecz choć starzec ją przetrzyma,
Czy mu wiosna pierś rozgrzeje?

Nie rozgrzeje, nie rozgrzeje,
Gdy w niej żaru, czaru wiosny