Strona:Antoni Kucharczyk - Z łąk i pól.djvu/129

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


W JESIENI.

Smutno, ponuro, zimno na świecie,
Wiatr opadłymi liściami miecie,
W słotnej wichurze coś jakby płacze...
Precz odlatują ptaki tułacze...

Smutno na świecie, tęskno na świecie,
Powiędły zioła trawy i kwiecie,
A od zarania aż do zarania
Szara mgła smutkiem ziemię osłania.

Ranne, wieczorne pogasły zorze,
Smutno, mój Boże, tęskno, mój Boże!
Do dni wiosennych duch wzdycha skrycie,
Smutny, jak smutne nad grobem życie.