Strona:Antoni Ferdynand Ossendowski - Orlica.djvu/149

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


później, że chłopak, pięknie przystrojony, gra w orkiestrze kawiarnianej, a córka pół-naga, ozdobiona pstremi, jedwabnemi szmatkami i srebrnemi klejnotami, miota się w wyuzdanych tańcach po spelunkach nocnych.
W tem zbiorowisku ludzi głodnych, a szukakających zarobku, Saffar el Snussi czuł się, jak ryba w wodzie. Jego niewolnicy wypatrywali po fondukach i zajazdach, na ulicach i na rynku piękne kobiety, przybywające ze swymi mężami i ojcami z głębi kraju i donosili swemu panu. Ten zaś umiał bardzo prędko zaplątać w swoje sidła niedoświadczone, a zawsze głodne ofiary, czarował je obietnicami i słodkiemi słowami, kusił podarkami i ogłuszał dźwiękami srebrnych, a nieraz nawet złotych monet.
Kilka razy do roku w obszernym domu Saffara skupiała się tak wielka ilość kupionych przez niego kobiet, że sam sułtan mógłby pozazdrościć mu tak pięknego haremu. Trwało to jednak niedługo i niewolnicy Saffara w parę dni rozrzucali ten tłum kobiecy po całej Algerji, Tunisie, Marokku i Egipcie, rozwożąc je pociągami, autobusami lub karawanami.
Nieraz, gdy handlarz otrzymywał jakieś tajemnicze, a bardzo korzystne polecenie, wyjeżdżał sam na poszukiwanie towaru „najlepszego gatunku“ Jeździł zwykle na południe Algerji; tam przebywało plemię Uled Nail, gdzie wszystkie dziewczyny są tancerkami i śpiewaczkami, chętnie sprzedającemi swoje pieszczoty za złoto, aż się wzbogacą i staną się wiernemi żonami mężczyzny ze swego szczepu; tam śród Bu-Saada, Beni Sidi Ibrahim i innych szczepów i rodów Saffar wynajdywał prawdziwe hurysy, cudownej piękności i wiózł je do swego domu, aby odsprzedać komuś innemu tak, jak się odsprzedaje rasową owcę lub kozę.