Strona:Antoni Chołoniewski - Nieśmiertelni - 1898.djvu/22

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Mikołaj Biernacki.


Podobny do prowincyonalnego aptekarza. Mały, szczupły, ruchliwy, jak żywe srebro — robi wrażenie człowieka, któremu na gwałt potrzeba lady sklepowej, tygla i pudełeczek na proszki, opatrzonych etykietami „pod Opatrznością“ albo „pod Aniołem Stróżem“. Przy swojej układnej figurce i elastyczności ruchów, mógłby nawet wzorowo prowadzić interes. Mimo to wszystko, do każdego innego fachu bliżej Biernackiemu, jak do aptekarstwa. Jest bowiem zbankrutowanym szlachcicem — typ znany doskonale w literaturze polskiej ostatnich czasów, a nawet dość sympatyczny, że wymienimy tylko Blizińskiego, który od ujadania się z ekonomami przeszedł od razu do pisania komedyi i stworzył arcydzieła. Biernacki nie ma na sumieniu arcydzieł, ale w liczbie około 1000 satyr, jakie ogłosił w ciągu lat dwudziestu pięciu w najrozmaitszych pismach i osobno (Kraków, Bruksella), są rzeczy o niezaprzeczonej wartości literackiej. Stwo-