Strona:Antoni Chołoniewski - Nieśmiertelni - 1898.djvu/17

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


siedmiu krzyżyków kolosalną pamięć, jest mistrzem w czytaniu gazet — umiejętność specyalnie redakcyjna — z których wycina materjały do rozmaitych projektowanych dzieł. Ani jedno z nich nie doszło do druku, a z wyciętego materyału utworzyło się formalne archiwum. Artykułami, które napisał w ciągu czterdziestu lat, możnaby wymościć drogę do bieguna północnego. Jest epigonem tej kategoryi Rusinów, która się u nas nazywała gente Ruthenus, natione Polonus. Syn księdza ruskiego i gorący polski patryota, nastroił prawie wszystkie swoje utwory poetyckie, pisane po polsku i po rusku, na nutę zgody obu narodów. Słynną jest jego modlitwa, zaczynająca się od słów: W imia Otca, Ducha, Syna, to nasza mołytwa, jako trojca tak jedyna Polszcza, Ruś i Łytwa. Posiada żyłkę bankietową. Jako dziennikarz ma sposobność brać udział we wszystkich bankietach, jakie odbywają się we Lwowie. Tradycyjnym punktem programu staje się wówczas toast Kosteckiego, a właściwie jeden z trzech toastów, gdyż tyle ma w zapasie sędziwy poeta. Użycie jednego z nich zależy od nastroju chwili. W zwykłym nastroju mówi Kostecki prozą, przyczem, pomimo silnego jąkania się podczas rozmowy potocznej, okazuje się doskonałym mówcą. Mówi strasznie długo, po prostu nieznuże-