Strona:Antoni Chołoniewski - Nieśmiertelni - 1898.djvu/105

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.
Władysław Ordon.


Ostatnia, a zarazem tragiczna postać, bo żywy nieboszczyk. Warszawiak, Władysław Szancer, odznaczył się już jako młody chłopak poezyami, ogłaszanemi pod pseudonimem Ordona. Miał dziwne zaranie życie. Zaczął je za ladą w sklepie korzennym, gdzie ukradkiem pisywał wiersze. Odgrzebał go Narzymski, posłał do gimnazyum i uniwersytetu. Przeniósłszy się do Lwowa zasłynął Ordoświetnem tłomaczeniem „Ahasvera“ Hamerlinga i „Dekamerona“ Boccacia oraz szeregiem poezyi o podkładzie erotycznym, ogłaszanych w pismach literackich. W pełni się męskich uległ rozstrojowi umysłowemu i od lat dziewiętnastu znajduje się w zakładzie obłąkanych w Kulparkowie. Jest niskiego wzrostu. Niegdyś elegancki o wytwornem obejściu mężczyzna, z długiemi jasnemi włosami, zarzuconemi na głowę bujną artystyczną falą, dziś po tylu latach bezmyślnej wegetacyi utył i zarósł brodą. Na dorocznych balach kulparkowskich należy do bardzo ożywionych