Strona:Anioł Stróż Chrześcianina Katolika.djvu/154

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Albowiem jako dym ustały dni moje, — a kości moje jako skwarki wyschły.
Zwiądłem jako siano i wyschło serce moje, — żem zapomniał pożywać chleba mojego.
Dla głosu wzdychania mego, — przyschły kości moje do ciała mego.
Stałem się podobny pelikanowi na puszczy, — i stałem się jako kruk nocny w pustkach.
Nie spałem, i stałem się jako wróbel, który sam zostaje na dachu.
Przez cały dzień urągali mi nieprzyjaciele moi; — a ci, którzy mię chwalili, przeciwko mnie przysięgali.
Bom popiół jako chleb jadał, — a napój mój mięszałem z płaczem.
Dla gniewu i popędliwości Twojéj; albowiem podniósłszy roztrąciłęś mię.
Dni moje zeszły jako cień, — a jam jako siano usechł.
Ale Ty, Panie! trwasz na wieki,