Strona:Anioł Stróż Chrześcianina Katolika.djvu/150

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


I stałem się jako człowiek niesłyszący — i nie mający odporu w ustach swoich.
Albowiem w Tobie, Panie! ufałem: Ty mnie wysłuchaj, Panie, Boże mój.
Bom mówił, aby się kiedy nie weselili nademną nieprzyjaciele moi, — którzy, gdy szwankują nogi moje, przeciwko mnie wielkie rzeczy mówili.
Bom na bicze gotów jest, — i ból mój przed oblicznością moją jest zawsze.
Albowiem nieprawość moję oznajmię Tobie i będę myślał za grzech mój.
Lecz nieprzyjaciele moi żyją i wzmocnili się nademną, — i rozmnożyli się ci, którzy mnie nienawidzą niesprawiedliwie.
Którzy oddawają złe za dobre, uwłaczali mi, żem naśladował dobroci.
Nie opuszczaj mię, Panie, Boże mój — nie odstępuj odemnie.