Strona:Angelo De Gubernatis - Maja.djvu/32

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Zostać bogaczem? Zaiste, bezprawiem
Jest w handlu przy tak niesumiennej cenie
Obstawać.

AGIGARTA.

Tybyś powinien być kupcem
Nieco oględnym; ja nieukiem jestem,
A więc mi wybacz, nie mam z tobą sprawy,
Boby mi naprzód trza ciebie zapytać,
Po jakich cenach ojcowie powinni
Przedawać synów? Żaden nie powiedział
Mi, czy jedyny syn opuszczonego,
Smutnego starca, wart szelążek więcej,
Niż zwykli dawać rzeźnicy? Zamało
Świadomy jestem prawa, a więc przystań.

ARI.

Wierz mi, że cena ta jest niepodobną.

AGIGARTA.

Wierzę, lecz dasz mi to, czego zażąda
Zachcianka serca ojcowskiego; dasz mi
Trzecią część skarbów?

RUDIR.

Szóstą!

ARI.

Piątą! Czwartą!
Miejmy nad nędzą litość, mój Rudirze!

AGIGARTA.

Ty Sunaseppę zgładzisz mi...

ARI.

Za czwartą!

AGIGARTA.

Za trzecią, mówię, tak, a nieinaczej.

ARI.

Ależ odchodzisz od zmysłów, mój bracie!