Strona:Alfons Daudet-Safo.djvu/159

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.

kartofle w Melbourne?“ We wszystkich bowiem krajach, jakie zwiedzał, uderzała go tylko drożyzna kartofli.
Fanny była duszą tych zebrań: rozmawiała, śpiewała, odgrywała rolę paryżanki świadomej wszystkiego i światowej; to zaś, co pozostało w niej z dawnego awanturniczego życia i z pracowni artystów, uchodziło oka przybyszów z krain egzotycznych, albo im się wydawało wysoką dystynkcyą. Olśniewała ich znajomością ze znakomitymi literatami i artystami: damie ruskiej, zapalonej zwolenniczce utworów romansopisarza Dejoie, opowiadała, jaki miał sposób pisania, ile filiżanek kawy wypijał przez noc, jak śmiesznie małe bonoraryum otrzymał od wydawców, za „Cenderiueste“, chociaż oni arcydziełu temu zawdzięczali swe fortuny... a powodzenie kochanki, tak przepełniało dumą Gaussina, że zapominał o zazdrości i byłby chętnie przyświadczał jej słowom, gdyby im kto nie wierzył.
Podczas gdy ją podziwiał w tym spokojnym saloniku, oświetlonym przysłoniętemi lampami, gdy nalewała herbatę, towarzyszyła do śpiewu młodym peruwiankom, wspierała je radami, jakby starsza siostra, rozogniał go zarazem cał-