Strona:Aleksander Czolowski. Wysoki zamek (1910).djvu/13

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


„Upatrzywszy tu górę kształtu obronnego, — mówi lwowski kronikarz XVII. w.[1] — spodem lesistemi dolinami jakby zasiekami opasaną, u szczytu zaś wskutek przykrego, oddech odbierającego dostępu, łatwą do obrony przeciw nieprzyjacielowi, zaraz na tym szczycie warownię tymczasową (castrum extemporaneum) z tramów tamże wyciętych zbudował, opasał ją kłodami i silną palisadą i w najskrytszych jej schowkach złożył swoje książęce insygnia, skarby i łupy, zaopatrzył w przybory wojenne i dla czuwania nad tą strażnicą obrał ją sobie za stolicę swego księstwa. Ta to więc góra, najeżona warownią, dała następnie u swych stóp zawiązek grodowi lwowskiemu na miejscu bagnistem i pracą ludzką nietkniętem, książę bowiem przez jedną tylko zimę w obrębie owej warowni mieszkał. Nasłuchawszy się tam przykrych świstów wichrów północnych, nieustannie dmących, opuścił niespokojną siedzibę na górze, dostępnej zaledwie dla zadyszanego bydła i niedaleko założył inny, dolny gród, odpowiedniejszy do mieszkania niż do obrony. Górny gród, aby skarby w nim złożone dla nikogo nie były dostępne, przeznaczył na schronisko w razie wojny, zabezpieczył je załogą i strażą stale czuwającą“.
W słowach przytoczonych mamy przekazaną tradycyę, jaka w XVII. w. żywo jeszcze przechowywała się wśród mieszczaństwa lwowskiego o początkach naszego miasta, o jego założycielu i o miejscu pierwotnego położenia.
Tradycya owa zasadniczo zgadza się z prawdą historyczną.

Nie może ulegać żadnej wątpliwości, że potrzeba obrony kraju „przeciw bezbożnym Tatarom“ była także i dla ks. Lwa bodźcem do wznoszenia nowych warowni czyli grodów. Gród wymagał odpowiednich warunków, a takich właśnie dostarczała w nadpełtwiańskiej kotlinie — dzisiejsza góra zamkowa, tworząca ostatnią kończynę wielkiej wyżyny podolskiej, wzniesiona na 390 metrów nad powierzchnią morza. Wyniosły, odosobniony jej szczyt, zniżający się terasowato ku zachodowi, przedstawiał idealne wprost miejsce dla ówczesnego grodu. Obroną było przedewszystkiem samo położenie. Człowiek potrzebował tylko krawędzie stoków góry wzmocnić ostrokołem i usypać

  1. J. B. Zimorowicz: Pisma do dziejów Lwowa. wydał dr. Heck. str. 41.