Strona:Album zasłużonych Polaków wieku XIX t.1.djvu/458

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


niestrudzoną pracą Kołłątaja; zaledwie ruch naukowy nieco się ożywił dzięki działalności takich mężów, jak Jan Śniadecki, Szasterowie, Szeidt i inni; zaledwie szkoły, pozostające pod zarządem akademii, uwolniły się od wpływu jezuitów i uzyskały nowych światłych przełożonych, — gdy wypadki 1792 roku przeszkodziły utrwaleniu się nowowprowadzonych urządzeń. Następujące zaś potem aż po r. 1815 zawikłania wojenne i polityczne nadawały szkolnictwu krajowemu znowu odmienny zupełnie charakter. W szkołach średnich przez długie czasy nauczycielami byli po większej części dawniejsi wojskowi. Przepełnieni wspomnieniem swych przygód awanturniczych, zajęci myślą o dalszym pochodzie dziejów, wobec którego teraźniejszość stała się przemijającą tymczasowością, nauczyciele ci podniecali wprawdzie żywą fantazyę młodzieży, rozbudzali jej ideały dziejowe, przyśpieszali tętno życia powszechnego, które jednostkę łączy z ogółem; ale o pracy naukowej, systematycznej, poważnej wcale nie myślano, «Zwykle tak bywało, — mówi w tym względzie sam Kremer w notatce autobiograficznej — że w połowie lekcyi profesor sprzykrzył sobie gramatykę łacińską, a odsunąwszy na bok książki, opowiadał o Kościuszce, o księciu Józefie, o bitwach, klęskach, tryumfach i spełzłych nadziejach.» Wśród takich warunków rozwijał się wprawdzie w młodzieży romantyzm patryotyczny, ale nauka prawdziwa stała się udziałem wyłącznie tych, którzy sami nad sobą energicznie pracowali. Do nich właśnie młody Kremer należał, począwszy od wyższych klas liceum, a następnie w uniwersytecie.
Według ówczesnych urządzeń w uniwersytecie Jagiellońskim trzyletni kurs nauk fakulteckich poprzedzonym był dwuleciem filozoficznem, właściwie humanitarnem, t. j. wykładem nauk ogólnie kształcących, jak języki starożytne, literatura ojczysta, historya i filozofia, Studya te odpowiadały bardziej usposobieniu młodego Kremera, niż studya prawnicze. Wskutek tego zajmował się tylko z obowiązku naukami prawniczemi i zdał nawet egzamin na magistra prawa, ale z własnego popędu poświęcał się głównie naukom humanitarnym i filozofii, Przewodnikami jego w tym kierunku byli: Paweł Czajkowski, profesor literatury, retoryki i teoryi poezyi, znany z wydania przekładu «Jerozolimy wyzwolonej» Tassa przez Piotra Kochanowskiego oraz z szeregu własnych rozpraw i pieśni okolicznościowych, następnie Józef Em. Jankowski, adwokat, a przytem profesor filozofii, zwolennik Kanta, autor Krótkiego rysu logiki, wreszcie Jerzy Samuel Bandtke, znakomity bibliograf i lingwista.
Zamiłowanie do estetyki i sztuk pięknych rozbudziło się w Kremerze wcześnie już podczas studyów uniwersyteckich. Po śmierci Michała Stachowicza w r. 1825 dziewiętnastoletni młodzieniec napisał o nim obszerne studyum i przedstawił je profesorowi Czajkowskiemu, który był wielce zadowolony z tej pracy i prosił autora, aby mu ją pozostawił na pamiątkę, Pobudką do tego studyum były niewątpliwie freski historyczne Stachowicza w sali Jagiellońskiej uniwersytetu. Było ich jedenaście, Główniejsze z nich przedstawiały: pierwsze otwarcie akademii przez arcybiskupa Skotnickiego w r. 1364 za świetnych czasów Kazimierza Wielkiego; dalej: uroczyste przeprowadzenie akademików pod osobistem przewodnictwem Władysława Jagiełły do nowej siedziby w sercu miasta w r. 1400; Twardowski, czyniący doświadczenia na górze Lasota przy mogile Krakusa, Anna Jagiellonka, składająca w darze akademii noszony przez siebie łańcuch złoty ze swym wizerunkiem r. 1584 i t. d. Młodzieniec, o żywości umysłu, zdolnościach i fantazyi Józefa, nie mógł obojętnie patrzeć na odtworzenie wybitnych momentów z dziejów akademii, do której sam należał. Freski te, oraz liczne utwory Stachowicza, napotykane w każdym prawie kościele, w każdym niemal gmachu publicznym Krakowa, były pierwszemi wrażeniami artystycznemi przyszłego estetyka i zachęcały go do głębszego zastanowienia się nad znaczeniem sztuk pięknych, oraz nad środkami, przy których pomocy późna potomność wskrzesza popioły praojców, nadaje im kształty żywe, przemawiające bezpośrednio do stęsknionej teraźniejszości.
W tymże czasie odbył młody Kremer w towarzystwie swych kolegów Feliksa Lepolda, teologa, i Michała Rostafińskiego, prawnika, pierwszą swą podróż do Włoch, Było to podczas pierwszych wakacyj uniwersyteckich. Ojciec Kremera sprawił im wózek góralski płótnem kryty i konika góralskiego i tak zajechali przez Wiedeń i Semering aż do Bruck nad Murem. Tutaj zostawili swój ekwipaż u krewnego pocztmistrza i pieszo puścili się w dalszą drogę. Przewędrowawszy przecudną Styryę i Karyntyę, wkro-