Strona:Album zasłużonych Polaków wieku XIX t.1.djvu/336

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Dąbrowski podsunął dywizyę; tutaj niezwłocznie przybyli Ożarowski i Gorzeński z nakazem od Byszewskiego, aby natychmiast oddalił się od stolicy i z całą dywizyą pomaszerował w sandomierskie na lokacyę. Zawczasu od Igelströma były przedsięwzięte wszelkie środki ostrożności, potężna baterya ustawiona na Woli, uruchomione wojska okupacyjne. Nie było rady, wypadało uledz. Fiszer, oburzony do żywego postąpieniem w tej sprawie Byszewskiego, wymówił się od obowiązków jego adjutanta i udał się do swego pułku do Radoszyc, gdzie objął dowództwo nad swoją kompanią. Kwaterując kolejno w rozmaitych miejscowościach w sandomierskiem i lubelskiem, w marcu 1794 roku w Parczewie odebrał wiadomość o wypadkach krakowskich i po raz pierwszy od rozstania się ujrzał własnoręczne pismo Naczelnika. Pośpieszył do niego natychmiast, zastał go jeszcze w obozie pod Krakowem i objął z powrotem służbę przy jego boku. U jego też boku znalazł się pod Maciejowicami. Tutaj to, jak z żołnierską prostotą sam objaśnia w swojem zeznaniu: «raniony w prawy bok piką, razem z wolnością utraciłem wszystko, oprócz jedynie honoru, Razem z Naczelnikiem i Niemcewiczem, wieziony drogą okolną na Kijów, Mohylów, Wielkie Łuki, w początku grudnia przybył do Petersburga. Tutaj się rozstali, każdy na oddzielnym statku przewieziony do fortecy. Na trzeci dzień przyniesiono Fiszerowi wypisane pytanie od prokuratora generalnego Samojłowa, na które miał odpowiedzieć: «Napisałem po wojskowemu (ob. «Cztenija Mosk. obszcz. Ist. i Drewn. 1866 IV; Fiszer do Kniaziewicza 29 marca 1797) krótką treść mojego życia i służby, nie wzmiankując ani słowa o żadnych interesach politycznych, do których, jako oficer, bynajmniej się nie wtrącałem.» Obok godnego, rozumnego zeznania Kościuszki, które przecież jest nacechowane pewnem wyraźnem wyczerpaniem, jedna tylko uczciwa i energiczna odpowiedź Fiszera na właściwem jest miejscu, jaskrawo odbijając od przykrych Wawrzeckiego przeciw Dąbrowskiemu, a dla własnej osłony zaskarzeń, albo od teatralnych, tworzliwych i pokornych Niemcewicza zaklęć i denegacyi. Skutek był taki, że kiedy tamci pozostali na miejscu, Fiszer po paru tygodniach przeniesiony został do Niżnego Nowgorodu. Podróż bez okrycia śród najtęższego mrozu o ciężką przyprawiła go chorobę. Od tego czasu nigdy zupełnie mocy w nogach nie odzyskał. W nowem miejscu ciężki był dla niego pobyt. Kilkanaście miesięcy wypadło spędzić w jednym pokoju. Od jesieni 1796 r. po przybyciu nowego generał-gubernatora, ks. Wiaziemskiego, poprawiły się warunki. Wtem nastąpiła śmierć cesarzowej Katarzyny. Obejmujący rządy cesarz Paweł I rozpoczął panowanie od wspaniałomyślnego aktu obdarowania wolnością wszystkich uwięzionych polaków. W samą wilję Bożego Narodzenia ukaz uwalniający odczytany został Fiszerowi. Upewniony od ks. Wiaziemskiego, że Naczelnik i wszyscy bawiący w Petersburgu towarzysze już zaprzysięgli nowemu monarsze, złożył przysięgę Fiszer. Nazajutrz puścił się w drogę do Petersburga, pędził dniem i nocą, koniecznie chciał zastać jeszcze Naczelnika, by towarzyszyć mu w dalszej tułaczce. Spóźnił się nieborak. Znalazł tylko dowód czułej jego pamięci; bowiem wiedząc o zupełnym niedostatku Fiszera, zostawił dla niego Naczelnik u Mostowskiego sto dukatów. Ale Fiszer nie przyjął datku, choć śród tak niezwykłych warunków i od takiego dobroczyńcy, «Pokazałbym się Jego niegodnym, gdybym w tych okolicznościach ofiarowaną mi przez J.W.P.D. pomoc przyjął. Niezmierzona rozległość, którą podług wszelkiego podobieństwa od J.W.P.D. rozdzielonym będę, nie pozwoliłaby mi nigdy wypłacić się Jemu jakimkolwiek bądź sposobem. Znaleźć miejsce w pamięci i szacunku J.W.P.D. jest to, o co zawsze usilnie starałem się i gdybym dosyć był szczęśliwy nie zupełnie uchybić tego celu, nic więcej do życzenia mi nie pozostanie.»[1] Z największą biedą dostał się do swoich w Sieradzkie, gdzie miał brata dzierżawiącego dwa ubogie wójtowstwa. Tam długo starał się napróżno o jakąś skromną dzierżawę, aż wkońcu zacny Madaliński przypuścił go w połowie do wioszczyny, którą sam dzierżawił w Sandomierskiem. Warto w pamięci zachować te szczegóły; malują one ciężką dolę ówczesną tylu wojskowych, wyrzuconych ze swojej kolei przez powszechną krajową katastrofę. Niedługo, miesiąc zaledwo gospodarował Fiszer. Niebawem doszła go wiadomość, jakoby sejm odnowiony miał zgromadzić się z woli Dyrektoryatu francuskiego na dalekiej ziemi włoskiej, zdobytej przez włoskie le-

  1. Fiszer do Kościuszki 8 stycz., 1 lut. 1797 r.