Strona:Album zasłużonych Polaków wieku XIX t.1.djvu/300

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


som. Niebawem te nieokreślone pomysły zaczęły staczać się z dziedziny spekulacyi na grunt polityki bieżącej. Rozstrzelanie księcia d’Enghien’a dało Czartoryskiemu pobudkę do zerwania stosunków dyplomatycznych z Francyą. Własna jego inicyatywa, a więc i odpowiedzialność w tej sprawie nie była jednak bynajmniej tak wyłączną, jak możnaby sądzić z jego własnego memoryału w tym przedmiocie na radzie ministrów (5-go kwietnia 1804 r.), oraz z jego pamiętnikarskiej relacyi; przeciwnie, z późniejszego jego pisma do cesarza Aleksandra (kwiecień 1806 r.) niewątpliwie wynika, iż ten krok tak stanowczy był przedewszystkiem dziełem samego cesarza.
Bezpośredniem, nieuniknionem tego kroku następstwem była trzecia koalicya. Już w listopadzie 1804 roku wyprawia Czartoryski Nowosilcowa do Londynu z najobszerniejszą, wielce znamienną instrukcyą; w kwietniu następnego roku podpisuje w Petersburgu traktat sprzymierzeńczy z Anglią, do którego w sierpniu przystępuje Austrya. Rozpoczynała się tedy walka ogromna, a nieunikniona. Czartoryski nie był zgoła ani jej sprawcą, ani podżegaczem, przecież jej konieczności zawczasu świadomy, zawczasu też umyślił na wielkie skierować ją tory i wielkie z niej wyciągnąć konsekwencye nieodmiennie w tem samem głębokiem przekonaniu, znów omylnem może, lecz znów najrzetelniejszem, iż wyświadcza nieobliczoną przysługę zarówno swemu monarsze, jak i swojej ojczyźnie. Odrobić narzucone dzieło Fryderyka II i Józefa II, zespolone odłamy połączyć pod berłem cesarza Aleksandra; od Gdańska aż do Karpat stworzyć jedną wysuniętą awangardę, wznieść jedną tamę nieprzestępną, osłaniającą bezpiecznie odtąd żywiołowe siły Rosyi, wykuć pierwsze ogniwo łańcucha, który kiedyś dokoła Rosyi skupi wszystkie rozstrzelone szczepy starożytnej rodziny słowiańskiej, uczynić wreszcie cesarza rosyjskiego z tytułu «protektorem Słowian i Wschodu,» z istoty panem Europy i świata, — to były w liniach wytycznych wspaniałe plany, wspaniałe marzenia księcia Adama w przededniu Austerlitz’u i Tylży. Obliczone na pomoc Anglii odbudowanie Austryi i porażka Francyi przedewszystkiem mierzyły swojem ostrzem w Prusy.
Wszakże rozliczne ważne błędy, a z nich dwa kardynalne, mieścił ten rachunek; nie oceniał potęgi Napoleońskiego geniuszu i przeceniał możność cesarza Aleksandra. We wrześniu 1805 r. opuścił Czartoryski Petersburg w towarzystwie cesarza, śpiesząc na zachód za armią. Jeszcze po drodze w październiku, siedząc przez dwa tygodnie w Puławach, nigdy łaskawszego, jak wówczas, momentu dla swych planów nie widział. Z Puław groźną zapowiedź przemarszu wyprawiał do Berlina i nawiązywał stanowcze z Wiedniem rokowania (do Razumowskiego pisał 9 października). Atoli po kilku dniach nagła nastąpiła odmiana.
Oddawna już rosyjską wogóle, a szczególnie politykę księcia Adama długoletni w Berlinie poseł rosyjski Allopeus zdradzał. Teraz nadto do stanowczej misyi berlińskiej wbrew życzeniu Czartoryskiego wybrany został młody Dołgorukij, który, krzyżując razem z Allopeusem zamiary ministra nienawistnego, ostrzeżenie zamiast ultimatum zanosi do Potsdamu. Uprzedzony król pruski, dotknięty jednocześnie pogwałceniem granicy zachodniej przez Francuzów, dobrowolnie otwiera wschodnią Rosyanom (Fryderyk Wilhelm do Cesarza Aleksandra 9 października). Natychmiast z serdeczną wdzięcznością i wylaniem się zapowiada cesarz rychły swój przyjazd do Berlina (cesarz Aleksander do Fryderyka Wilhelma 19 października), gdzie zaprzysiężono dozgonną przyjaźń nad trumną Fryderyka Wielkiego, utworzono tajną konwencyę potsdamską i Prusy do koalicyi zostały przypuszczone (3 listopada).
Najfałszywszem było oczywiście temi dniami położenie Czartoryskiego w stolicy pruskiej, dokąd musiał podążyć za Aleksandrem, «Minister spraw zagranicznych — są słowa przenikliwego naocznego świadka ówczesnego W Berlinie, posła austryackiego Metternicha, — odgrywał rolę urzędowego tłómacza, kiedy istotną negocyacyę prowadził cesarz.» Od tej chwili właściwie pierwotne plany księcia Adama doznały śmiertelnego ciosu; on sam od tej pory z zachowaniem jeszcze przez czas jakiś pozorów władzy, w rzeczywistości został zupełnie odsunięty od steru. Klęska austerlicka (w grudniu) dopełniła miary; beznadziejnym jej świadkiem był Czartoryski; a chociaż, będąc jednego w tym względzie zdania z Kutuzowem, aż do końca najusilniej wydania bitwy był odradzał, przecież główną winę nieszczęścia sobie, dalszemu niby autorowi całej wy-