Strona:Album zasłużonych Polaków wieku XIX t.1.djvu/298

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Odszedłem wzruszony do głębi, nie wiedząc, czy to był sen, czy rzeczywistość. Podbił mnie łatwy do zrozumienia urok. Wielki Książę zdał mi się być jakąś uprzywilejowaną istotą, zesłaną na ziemię przez Opatrzność dla szczęścia rodu ludzkiego i mojej Ojczyzny. Powziąłem dla niego przywiązanie bez granic, które we mnie nie zgasło.»
Ośmnastoletniego Wielkiego Księcia z dwudziestosześcioletnim Adamem połączył od tej chwili węzeł najściślejszej przyjaźni. Czy jednakże młodszy przyjaciel odsłonił przed starszym w tych nawet chwilach uniesienia wszystkie ciężary, jakie wówczas przysłaniały mu duszę? Raczej powątpiewać należy, skoro w tych wszystkich rzeczach niezmiernej wagi, odkrytych w najnowszych dopiero czasach przez badaczy rosyjskich, nie zostało ani śladu we wspomnieniach ks. Adama. Bądźcobądź serdeczna przyjaźń Wielkiego Księcia znacznie ułatwiła i osłodziła Czartoryskiemu dalszy jego pobyt nad Newą. Tak doczekał się objęcia rządów przez cesarza Pawła, który przyjacielowi syna wyraźną z początku objawiał życzliwość; był przy koronacyi w Moskwie obecnym; z radością widział uwolnionych przez Pawła rodaków; był świadkiem opłakanego końca Stanisława Augusta w Petersburgu. Często i zawsze z jednakową serdecznością obcował z W. Ks. Aleksandrem. Nie goniąc bynajmniej za wyłącznością wpływu, w tym to czasie podczas koronacyi cesarza Pawła w Moskwie, za zezwoleniem Wielkiego Księcia do sekretu jego wspaniałych i liberalnych zamysłów przypuścił dwóch młodych przyjaciół Rosyan: Pawła hr. Strogonowa, głowę istotnie zapaloną i szlachetną, i Mikołaja Nowosilcowa, duszę wielce ambitną. Razem we czworo odbywano narady i konferencye, na których najwyższe zagadnienia społeczne, państwowe i międzynarodowe roztrząsano sposobem zgoła akademickim. Przerwał te niewinne ćwiczenia nagły rozkaz cesarza Pawła (1798), wyprawiający Czartoryskiego z poselstwem do króla sardyńskiego Karola Emanuela II.
Wyraźna niełaska, upozorowana misyą do monarchy, wygnanego z własnej stolicy, dobrodziejstwem podobno była dla księcia Adama, którego dłuższy w Petersburgu pobyt z rozlicznych względów nie był do zazdrości. We Florencyi posłowi cesarskiemu od króla i królowej Klotyldy najlepsze zgotowano przyjęcie; lata, tutaj nasamprzód, potem na południu Włoch spędzone, a nie bez żywszych niektórych wrażeń, nie do najpiękniejszych zapewne, lecz może najpogodniejszych w życiu księcia Adama Czartoryskiego należą. W Neapolu znienacka zaskoczyła go wiadomość o zejściu cesarza Pawła i pisany w tydzień potem list cesarza Aleksandra, krótki, gorączkowy, wzywający do natychmiastowego powrotu do Petershurga (29 marca 1801). Książę niezwłocznie pośpieszył w drogę. Nad Newą zastał położenie nie wyjaśnione jeszcze, nie utrwalone. Jak mógł, uspokajał monarchę, podnosił go nad uchu i towarzyszył cesarzowi na koronacyę do Moskwy.
Po powrocie do Petersburga na życzenie cesarza wznowił przerwane konferencye poufne dotąd. Oprócz Czartoryjskiego, Nowosilcowa i Strogonowa, przyjęty był niebawem Wiktor hr. Koczubej, człowiek uczciwy i pewny. Nie były to już dawniejsze rozprawy wielko-książęce, platoniczne i bezcelowe, lecz rodzaj prywatnej rady przybocznej, komitet ocalenia publicznego,» jak żartobliwie wyrażał się cesarz Aleksander. Zebrania te odbywały się regularnie dwa do trzech razy w tygodniu; na nich roztrząsano sprawy pierwszorzędnej wagi dla całego kierunku spraw państwowych a nawet europejskich przy tej robocie czysto już politycznej, nie nauczycielskiej, jak dawniej, niesłychanie trudnem i drażliwem stawało się położenie księcia Adama. jakkolwiek miał on za sobą takich ludzi, jak Koczubej i Woroncowowie, patryoci rosyjscy, samego cesarza Aleksandra najzaszczytniejsze świadectwa, a przedewszystkiem zachowane całkowicie piśmienne pomniki całej swojej w Petersburgu nieskazitelnej działalności politycznej. Działalność ta nasamprzód sposobem nieurzędowym w tej radzie prywatnej wyraziła się pod postacią rozumnego udziału w zbawiennych pracach w dziedzinie administracyi, prawodawstwa i oświaty. Jednak po zaprowadzeniu ministrów przez ukaz wrześniowy 1802 roku Czartoryski długo wahał się wstępować do rządu; ofiarowaną sobie zrazu od cesarza tekę spraw zagranicznych odstąpił Koczubejowi; dopiero w 1803 roku po objęciu przez tego ostatniego spraw wewnętrznych poddał się usilnym naleganiom Aleksandra i został towarzyszem ministra spraw zagranicznych przy kanclerzu A. R.