Strona:Album zasłużonych Polaków wieku XIX t.1.djvu/268

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


mały dochód. Nie starczył tedy na wychowanie pięciorga dzieci (trzech synów i dwu córek). Dobra siostra, Teresa Cieciszowska, chcąc mu ulżyć ciężaru, zabrała do siebie Joachima. Miała pod ręką pijara X. Moroza, który dawniej uczył jej dzieci, był szczerym przyjacielem rodziny i zawdzięczał jej protekcyi probostwo w Okrzei. Udzielał też lekcyi Joachimowi, o ile pozwalały mu na to obowiązki względem parafii.
Tu jednak, w Woli Okrzejskiej, objawiło się już w 13-letnim malcu nadzwyczajne zamiłowanie i zdolności do historyi, obok samodzielności umysłu. Z listów, pisywanych do brata Prota w ciągu 1799 i 1880 roku, widzimy, że chociaż nie znał eszcze «gramatycznych, językowych reguł» na klasę trzecią, to «historye państw wszystkie» miał spisane, oprócz Zangwebaru, Monomatopy i innych afrykańskich, a w Ameryce brakowało mu imion kacyków. Potem załatwiwszy się z historyą hiszpańską, portugalską, francuską i z cesarzami Meksyku, pisał historyę polską do Kazimierza Wielkiego, życie Goworka, Zamoyskiego, Orzechowskiego, Tarnowskiego, Chodkiewicza, Żółkiewskiego, a co najdziwniejsza — czuł potrzebę objaśnienia wielu rzeczy z prawa cywilnego i politycznego (d. 14 października 1800 roku. w 15 r. życia).
Musiał czerpać wiadomości i pojęcia z książek, jakie się znajdowały w biblioteczce domowej, jako to: Rollin, Naruszewicz, kroniki polskie, podręczniki pijarskie, Biblia. Krewny Konst. Szeluta darował encyklopedyjkę małą.
Po tej domowej nauce dostał się Joachim do szkoły publicznej, do warszawskiego konwiktu Pijarów. I tu wszakże nie znalazł kierownika do ulubionych swych zajęć; mógł wszakże swobodnie sam pracować w swojej «klatce» czyli izdebce, odgrodzonej kratą od wielkiej wspólnej sali. Zaczął formować własną bibliotekę, kupując książki historyczne i geograficzne. Nabrał zamiłowania do map: nie tylko wpatrywał się w zakupowane, ale przerysowywał całe atlasy. Zasad kartografii i używania farb nauczył go ojciec. Plon jego samodzielnej pracy był niezwykły, gdy na egzaminie wprawił w «podziwienie» kolegów i rektora Kamińskiego. Ten wyświadczył młodzieńcowi zaszczyt nie lada, ofiarując mu do wykonania rozpoczęte, czy zamierzone przez siebie samego uzupełnienie faktami z historyi polskiej słynnych tablic chronologicznych Blaiza. Była to duża księga, tłómaczenie francuskie z oryginału angielskiego, wydane i uzupełnione przez «obywatela» Chantreau w roku IV Rzeczypospolitej, czyli 1795. Miała przewyższyć wielką pracę Benedyktynów: L’art de vérifier les dates, rozszerzeniem granic czasu. W istocie chronologia ta mieści pod numerem 1 daty stworzenie świata: 23 października, niedziele w roku 4004 czy 5872, czy 4700 przed Chrystusem, i stworzenie Adama i Ewy w piątek 28 października. Polska posiadała swoją rubrykę aż do trzeciego rozbioru, ale świecącą tylko imionami królów pod rokiem wstąpienia ich na tron. Lelewel poczynił podobno żądane dopiski, lecz te nie ukazały się w druku. Przedwczesnym też byłby występ publiczny dla piątoklasisty.
Na studya wyższe 18-letni młodzieniec obrał sobie nie Królewiec, lecz Wilno, przez obawę, by mimowolnie nie zniemczał. Odwiózł go sam ojciec, polecając profesorom. Husarzewski, Narwojsz, Malewski, Jundziłł i młodsi znali i ze czcią powitali dawnego kasyera Komisyi Edukacyjnej; Poczobutt i rektor Strojnowski uprzejmie przypominali dawniejsze z nim stosunki i spólne usługi publiczne. Joachim został niezwłocznie zaliczony do kandydatów stanu nauczycielskiego, a jako taki otrzymał stypendyum 1,000 złp. rocznie. Z myślą wolną od troski o chleb powszedni uczęszczał Joachim od jesieni 1804 r. na prelekcye, a najbardziej szukał historyi. Wykładał ją X. misyonarz Husarzewski, sympatycznie, lubo nie bardzo uczenie. Ale po ukończeniu kursu w połowie 1805 r. wyszedł na emeryturę. Lelewel chodził na pogadanki do jego mieszkania, aliści d. 13 grudnia 1807 roku staruszek 74-letni umarł. Nie pozostawił żadnej pracy wybitnej, historycznej, ani w druku, ani w rękopisach, jednakże jego «Cieniom» Lelewel poświęcił swoją pierwszą «Historykę». W koleżeńskiem życiu objawiło się wówczas dużo zapału do kształcenia się umysłowego: więc zapisał się Lelewel do «Towarzystwa doskonalącej się młodzi» w naukach i umiejętnościach (Filomatów) i często składał rozprawki do czytania na posiedzeniach. Nie zrażał się nawet niemiecką narodowością profesora Grodka: samowtór chodził na jego wykłady w uniwersytecie i do jego mieszkania, na prywatne zasięganie «niemieckich i francuskich erudycyjnych nowostek» Godfryd