Strona:Album zasłużonych Polaków wieku XIX t.1.djvu/245

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


zrównana potęga fantazyi, obok równego w uplastycznieniu mistrzowstwa. Pana Tadeusza ukończył on w połowie lutego 1834 r. i, rozstawszy się z tem najmłodszem dziecięciem, uczuł straszną pustkę w swej duszy. Nie mogąc godzić się z rzeczywistością, zaczął marzyć o wyjeździe do Ameryki, gdzie nowemi wrażeniami spodziewał się umysł odświeżyć. Wtedy to przyjaciele zaczęli mu podsuwać myśl ożenienia, ale ich rady poeta zbywał milczeniem. Dopiero, gdy raz od niechcenia wyraził się, że gdyby w Paryżu była Celina Szymanowska, to możeby się i zgodził na ożenienie; zawiadomieni o tem jej krewni, sprowadzili ją z Petersburga, gdzie od śmierci matki przebywała w domu siostry Heleny, którą przed kilkoma laty poślubił Malewski i wkrótce potem, bo już 22 lipca t. r., Celina została żoną poety. Tak więc spełniło się proroctwo, które w czasie swego pobotu w Petersburgu zapisał w albumie młodziutkiej naówczas Celiny: «że pomimo ciżby pieszych, ułanów i huzarów, cisnących się do niej w skutek ogłoszonego werbunku, on zawsze wspominać będzie, iż na prawym flanku był pierwszym grenadyerem w tej armii». Poeta wchodząc w związki małżeńskie, mniemał, że jak dawniej tak i teraz dopisywać mu będzie natchnienie, że puszczając w świat coraz to nowe utwory znajdzie środki utrzymania rodziny. Tymczasem natchnienie nie dopisywało, a potrzeby z przyjściem na świat córki Maryi (wrzesień 1835), coraz się bardziej wzmagały. Należało na innej drodze szukać środków do życia. W pierwszym rzędzie nasuwało mu się dziennikarstwo, w którem, jak mniemał, najłatwiej można była wyzyskać swoje zdolności. Tymczasem wkrótce przekonał się, iż nie mógł liczyć na powodzenie na tem polu, nie należąc do żadnego stronnictwa. Następnie, zamierzył poświęcić się historyi ojczystej i w tym celu rozpoczął studya nad kronikarzami piastowskiego okresu. Owocem tego kierunku były: Pierwsze wieki historyi polskiej, lecz pracę tę, prowadzoną z wielkim mozołem przerwał na wstąpieniu na tron Leszka Białego. Żądanie jednak Jełowickiego, by zebrał drobne utwory dla wydania ich w osobnym tomiku, pobudziło go do podjęcia nowej poetyckiej pracy, którą chciał uzupełnić zamierzone wydanie. Jakoż w r. 1836 przełożył Zdania i uwagi z pism Jakóba Böhme (Anioła Szląska), oraz Saint-Martin’a, które odpowiadały temu mistycznemu nastrojowi ducha, jaki się w nim w Kole Braci zjednoczonych rozwinął. Zajęcie się przekładem Uwag, oddało Mickiewiczowi wielką usługę. Uczuł nanowo potrzebę pisania, tylko swą twórczość na inne tory skierował i, wiedząc, że utwory dramatyczne największe autorom honorarya przynoszą, napisał dramat Les Confédérés de Bar, oraz tragedyę, zatytułowaną: Jacques Jasiński. Sztuki te zjednały sobie najzupełniejsze uznanie takich nawet powag, jak George Sand i Alfred de Vigny; ale oddane do teatru Porte Saint Martin, nie okazały się odpowiedniemi dla sceny. Co gorsza, przechodząc z rąk do rąk poszytami, w większej części zaginęły. Z ocalałych wszakże fragmentów widzimy, że za wiele miały w sobie liryzmu, za mało akcyi, by odpowiadały upodobaniom publiczności paryskiej. Słowem cały okres czasu pomiędzy rokiem 1834 a 38 — to ciągłe łamanie się poety z potrzebami życia i utrzymania rodziny, która w tym ostatnim roku powiększyła się przybyciem syna, Władysława. To też poeta powziąwszy wiadomnść z gazet o wakującej posadzie profesora literatury rzymskiej w Akademii Lozańskiej, postanowił robić o nią starania. Ale właśnie, gdy wyruszył na miejsce i przy pomocy Sismondiego, de Candolle’a, dawnych z r. 1830 znajomych, i nowo poznanego Olivier’a przełamywał w Lozannie jako cudzoziemiec i katolik nasuwające się trudności, nagle otrzymał wiadomość z Paryża o chorobie żony, której stan wymagał bezzwłocznego powrotu. Był to najsmutniejszy okres w życiu poety. Choć żonę w domu zdrowia umieścił i dzieci przyjaciołom oddał w opiekę, nie mógł jednak opuszczać Paryża, pomimo iż z Lozanny dochodziły wciąż naglące wezwania. Zaledwie w czerwcu mógł do Szwajcaryi wyruszyć, by na nowo porwane nici nawiązać. Upłynęło jednak wiele wody, nim po przebyciu egzaminów i napisaniu rozprawy, pożądaną katedrę otrzymał. Jakoż zaledwie w październiku wystąpił przed Szwajcarami z pierwszą prelekcyą. Mickiewicz nie pozostawił na piśmie swych kursów akademickich, ale wiemy, iż na wykłady jego uczęszczała młodzież bardzo licznie. Sprowadziwszy też żonę i dzieci czuł się tu zupełnie zadowolony ze swego losu. Lecz nie było mu danem pozostawać długo w Lozannie. Ks. Adam Czartoryski oddawna u rządu francuskiego robił starania o utworzenie w Paryżu katedry literatury polskiej i na nią, jako najodpowiedniej-