Strona:Album zasłużonych Polaków wieku XIX t.1.djvu/091

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


jednego z najwybitniejszych pijarów ks. Stanisława Hieronima Konarskiego i wykazał w pracy tej zasługi położone przez niego na polu oświaty.[1]
W r. 1784 wmięszał się do polemiki pomiędzy ks. Michałem Krajewskim, autorem książki p. t. Podolanka, wychowana w stanie natury, życie i przypadki swoje opisująca (Warszawa, 1784, 8-ka, str. 159), a bezimiennym autorem Listu paryżanki do podolanki i napisał List sandomierzanki do podolanki. Ks. Krajewski w dziełku swem krytykuje formy sztuczne, w jakie cywilizacya oblekła obyczaje ludzkie i umysłowość, Dmochowski zaś występuje przeciwko wychowaniu w stanie natury.
W r. 1784 wydaje tłomaczenie «Sądu ostatecznego» Edwarda Younga, a w r. 1787 rozprawę O cnotach towarzyskich i występkach im przeciwnych. W książce tej autor pozbawia naukę moralną podkładu religijnego i czyni ją świecką. «Pragniemy z natury dobrego, nienawidzimy złego — pisze Dmochowski — podobają się nam dobre postępki, które cnotami zowiemy, nie lubimy złych i dajemy im imię występków... Człowiek nie rodzi się złym, ani dobrym, ale przez edukacyę, przykład i nałóg, albo tym, albo owym się staje. Najważniejszą więc jest rzeczą w edukacyi człowieka prowadzić go do dobrego i przez częste w dobrem ćwiczenie, prawie mu je koniecznem i przyrodzonem uczynić... Sprawiedliwość jest wszystkiego zasadą, z jej źródła wszystkie cnoty płyną.»[2]
W tym samym roku wydaje książeczkę ku uczczeniu chorążego upitskiego Karpia, w której chwali go, że w czasie głodu na Żmudzi sprowadzał zboże i darmo lub po cenie bardzo nizkiej ludziom je oddawał.[3]
W r. 1788 drukiem ogłosił Sztukę rymotwórczą, poema według Boileau. Książka ta miała parę wydań i była uważaną przez współczesnych za jeden z najznakomitszych utworów literatury polskiej.
Tegoż roku występuje wraz z Siarczyńskim i Kopczyńskim przeciwko nieuctwu profesorów Szkoły Głównej Krakowskiej: Jackowi Przybylskiemu, Marcinowi Fijałkowskiemu i księdzu Andrzejowi Trzcińskiemu.
Przybylski, profesor starożytności, autor i tłomacz wielu dzieł, miał manię urabiania wyrazów nowych. On to zbogacił piękny język ojczysty takimi neologizmami, jak: chwytopis, spodopismo, przypomka, zaciek, zakus i t. p.
Fijałkowski, zastępca profesora literatury, pisał ciężko i nieraz bez sensu.
Trzciński, profesor fizyki doświadczalnej, pisujący również zawile i niezrozumiale jak dwaj poprzedni, zdradzał nieuctwo, a że był pyszałkowaty i intrygant, więc nie lubiano go.
Satyra, wymierzona przeciwko tej trójcy, nosiła tytuł ułożony z wyrazów przez Przybylskiego używanych: Zakus nad zaciekami wszechnicy krakowskiej, czyli uwagi nad niektóremi tej akademii dyssertacyami. (Warszawa, 8-ka, str. 95).
Dotknięci tą satyrą trzej «uczeni» mężowie bronili się w broszurach specyalnie wydanych. Najwięcej drażliwy Przybylski odciął się wierszem p. t. Heautoumastix czyli bicz na siebie samego. (Kraków, 1789, 8-ka, str. 46), w którym ostro wystąpił przeciwko autorowi i zapowiedział jeszcze jedenaście dalszych pieśni. Dmochowski uprzedził go jednak, wydając bardzo dowcipny Urywek z bicza kręconego w Krakowie z okazyi Zakusu nad zaciekami wszechnicy krakowskiej. (Warszawa, 1789, 8-ka, str. 18).
Na żądanie kasztelanowej krakowskiej Lubomirskiej i z polecenia Kolegium, tłomaczy i wydaje w tym samym roku, wbrew swoim poglądom, dziełko pani de Genlis, margrabiny de Syllery — O religii uważanej jako jedynej szczęśliwości i prawdziwej filozofii zasadzie. (Warszawa 1789), 8-ka, str. 364).

Po latach trzech występuje Dmochowski z przekładem ośmiu ksiąg Iliady Homera, a w roku 1800 wydaje całość. Przekład ten uważany był przez współczesnych za arcydzieło, dopiero Mickiewicz w 1828 roku w znanym artykule: O krytykach i recenzentach warszawskich wartość jego znacznie obniżył. «Powstać przeciw Franciszka Dmochowskiego krytycyzmowi — pisze Mickiewicz — jest to, że powiem słowami Byrona, rozprawiać w Konstantynopolu, w meczecie sofijskim, o niedorzecznościach alkoranu, spuszczając się na światło i tolerancyę ulemów. Zapewne, jako tłomacz poezyi, Dmochowski niemałe położył w li-

  1. Pochwala Stanisława Hieronima Konarskiego. W Warszawie, 1783. 8-ka, str. 134.
  2. O cnotach towarzyskich i występkach im przeciwnych. Warszawa, 1787.
  3. Pochwała dobroczynności jegomoścl pana Karpia chorążego upitskiego, W Warszawle, 1787, str. 23.