Strona:Adam Mickiewicz - Dziady część III.djvu/244

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


I z obyczajem ruskim to się zgadza.[1]
Napisał wielki jenerał Żomini,[2]
       80 Że koń, nie człowiek, dobrą jazdę czyni;
Dawno już o tém wiedzieli Rusini:
Bo za dobrego konia gwardyjaka
Zakupisz u nich dobrych trzech żołnierzy;[3]
Officerskiego cena jest czworaka,
       85 I za takiego konia dać należy
Lutnistę, skoczka, albo też pisarza,
A w czasach drogich nawet i kucharza.
Skarbowe, chude, poderwane klacze,
Nawet te, które wożą lazarety,
       90 Jeśli je stawią w faraona gracze,
Liczą się zawsze: klacz za dwie kobiety.

Wróćmy do półków. Pierwszy wjechał kary;
Drugi też kary, lecz anglizowany,
Dwa było gniade, a piąty bułany,
       95 Siódmy znów gniady, ósmy jak mysz szary,
Dziewiąty rosły, dziesiąty mierzyna,
A potém znowu kary bez ogona,
U dwunastego na czole łysina,
A zaś ostatni wyglądał jak wrona.
       100 Harmat wjechało czterdzieści i osim,[4]
Jaszczyków więcéj niźli drugie tyle;[5]
Wszystkiego dwieście, jak po wierzchu wnosim.
Bo żeby dobrze zliczyć w jednę chwilę
Śród mnóstwa koni i ludzi motłochu,
       105 Trzeba mieć oko twe, Napoleonie,
Lub twoje, ruski intendencie prochul[6]

  1. w. 77—289) niema w R1.
  2. w. 79 Jomini (1779—1869), szwajcarski wojskowy, autor dzieł z zakresu wojskowości.
  3. w. 83 ob. Objaśnienia Poety.
  4. w. 100 osim, zam. osiem, tak w wymowie Polaków na Litwie.
  5. w. 101 Jaszczyki, wozy z nabojami.
  6. w. 106 intendent — dostawca; dostawcy wojskowi słyną ze złodziejstwa.