Strona:Adam Mickiewicz - Dziady część III.djvu/228

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Tu grunt nie daje owoców ni chleba,
Wiatry przynoszą tylko śnieg i słoty;
Tu zbyt gorące lub zbyt zimne nieba,
       20 Srogie i zmienne jak humor despoty!
Nie chcieli ludzie; — błotne okolice
Car upodobał i stawić rozkazał
Nie miasto ludziom, lecz sobie stolicę;[1]
Car tu wszechmocność woli swéj pokazał. —

       25 W głąb’ ciekłych piasków i błotnych zatopów
Rozkazał wpędzić sto tysięcy palów[2]
I wdeptać ciała stu tysięcy chłopów.
Potém na palach i ciałach Moskalów[3]
Grunt założywszy, inne pokolenia
       30 Zaprzągł do taczek, do wozów, okrętów,
Sprowadzać drzewa i sztuki kamienia,[4]
Z dalekich lądów i z morskich odmętów.[5]

Przypomniał Paryż: wnet paryskie place
Kazał budować. Widział Amsterdamy:
       35 Wnet wodę wpuścił i porobił tamy.
Słyszał, że w Rzymie są wielkie pałace:
Pałace stają. Wenecka stolica,
Co wpół na ziemi, a do pasa w wodzie
Pływa, jak piękna syrena-dziewica,
       40 Uderza cara: i zaraz w swym grodzie[6]

  1. w. 21—23 w R1: Nie ludzie chcieli ale car rozkazał,
    To jest nie miasto, to tylko stolica,
    Cara zwabiła morska okolica
    Przytem warjant:
    Nie miłe ludziom, lecz te okolice
    Car upodobał i car tu rozkazał
    Stawić nie miasto, lecz sobie stolicę
  2. w. 26 wpędzić ] wsadzić R1.
  3. w. 28 palach ] drzewach R1.
  4. w. 31 Sprowadzać drzewa ] Przywozić drewna R1.
  5. w. 32 Ob. Objaśnienia Poety na końcu.
  6. w. 40 Uderza Cara ] Dziwiła cara R1.