Strona:Adam Mickiewicz - Dziady część III.djvu/170

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


       265 Bez przymusu. Dość spojrzeć na tę lub na ową:[1]
C’est beau małéj szlachciance być jenerałową.[2]
Spytaj księdza, jeżeli zapłacze przy ślubie.[3]

senator

A propos księdza —

do Księdza:

Pódźno, mój czarny Cherubie!
Patrzcie, quelle figure! — On ma l’air d’un poète[4][5]
       270 Czy ty widziałeś kiedy un regard aussi bête?[6]
Potrzeba go ożywić. — Masz rómu kieliszek.

x. piotr

Nie piję.

senator

No, kapłanie, pij!

x. piotr

Jestem braciszek.[7]

senator

Braciszek czy stryjaszek, skądże to Waszeci
Wiedzieć, co po więzieniach robią cudze dzieci?
       275 Czy to Waszeć chodziłeś z wieściami do matki?[8]

x. piotr

Ja.

  1. w. 265 lub na ] albo R1.
  2. w. 266 c’est beau = to pięknie.
  3. w. 267 Spytaj ] spytaj się R1; jeżeli ] jeśli R1.
  4. w. 269 On ma l’air d’un poète ] on ma les yeux d’un poete D.
    quelle figure! — On ma l’air d’un poète = co za postawa! On wygląda na poetę.
  5. w. 269—270 w R1:
    Patrz no quelle figure les yeux d’un poète
    Czy ty kiedy widziałeś une (aussi grosse tête) regard jaussi bete.
  6. w. 270 un regard aussi bête? = spojrzenie tak głupie.
  7. w. 272 w R1: xiądz Nie piję — no mój xięże pódź
    xiądz piot jestem braciszek.
  8. w. 275 w R1: Bo to waszeć z wieściami chodziłeś do matki.