Strona:Adam Mickiewicz - Dziady część III.djvu/117

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Mama na mszę posłała i obchód żałobny,
Bo wielu z nich umarło. — Ja pacierz osobny
       15 Zmówię za tego, co te piosenki ogłosił:[1]

(pokazując książkę)

I on także w więzieniu, jak nam gość donosił.
Te piosenki czytałam: niektóre są piękne —
Jeszcze pójdę, przed Matką Najświętszą uklęknę,
Pomodlę się za niego: kto wié, czy w téj chwili
       20 Ma rodziców, żeby się za nim pomodlili.

Marcelina odchodzi
Ewa modli się i usypia
anioł

Lekko i cicho, jak lekkie sny zlećmy.

chór aniołów

Braciszka miłego sen rozweselmy,[2]
Sennemu pod głowę skrzydło podścielmy,
Oczami, gwiazdami, twarz mu oświećmy,
       25 Śpiewając i grając, latajmy wiankiem,
Nad czystym, nad cichym, naszym kochankiem.
Rączęta liljowe za liście splećmy,
Za róże kwitnące czoła rozniećmy.
Z pod wstążek gwiaździstych włos nasz rozwiążmy,
       30 Rozpuśćmy w promienie, rozlejmy w wonie;
Kwitnącym, pachnącym, żyjącym wiankiem,
Kochanka naszego piersi okrążmy,
Kochanka naszego otulmy skronie,
Śpiewając i grając, latajmy wiankiem
       35 Nad czystym, nad cichym naszym kochankiem.

  1. w. 15 co te piosenki ogłosił: Ballady i Romanse (1822 r.).
  2. w w. 22—35 Chór Aniołów, może najśpiewniejszy utwór Mickiewicza, arcydzieło rytmiki polskiej. Godne uwagi pilnej są tu aliteracje i assonancje, któremi igra Poeta jak wirtuoz niezrównany.