Strona:Adam Mickiewicz - Dziady część III.djvu/116

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.



SCENA IV
dom wiejski pode lwowem
Pokój sypialny. — Ewa, młoda panienka, wbiega, poprawia kwiaty przed obrazem Najświętszej Panny, klęka i modli się. — Wchodzi Marcelina[1]
marcelina

Modlisz się jeszcze dotąd! — Czas spać, północ biła.

ewa

Jużem się za ojczyznę moję pomodliła,
Jak nauczono, i za ojca i za mamę.
Zmówmy jeszcze i za nich pacierze też same;[2]
       5 Choć oni tak daleko: ale to są dziatki
Jednej ojczyzny naszéj, Polski, jednej matki.
Litwin, co dziś tu przybył, uciekł od Moskali;
Strach słyszeć, co tam oni z nimi wyrabiali;
Zły car kazał ich wszystkich do ciemnicy wsadzić,
       10 I jak Herod chce całe pokolenie zgładzić.
Litwin ten bardzo ojca naszego zasmucił,
Poszedł w pole i dotąd z przechadzki nie wrócił.

  1. W inscenizacji: Ewa = Henrjeta Ewa Ankwiczówna (1810—1879), ob. książeczkę księdza Jana Siemieńskiego: Ewunia (z portretem), Lwów 1888. — Marcelina Łempicka (1809—1843), rzadkiej urody i wdzięku; zakonnicą od r. 1840. Ob. Ewunię X. Siemieńskiego, str. 252—256.
  2. w. 4—10 i za nich... z nimi... Mowa tu o filomatach i filaretach, więzionych i wygnanych w r. 1824.