Strona:Adam Mickiewicz - Dziady część III.djvu/111

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


x. piotr

Rozumiem: chleba Twego i krwi Twojéj, Panie!
Pójdę i daj mi spełnić Twoje rozkazanie.

do Ducha:

A teraz zabierz z sobą twe złości i błędy,
Skąd wszedłeś i jak wszedłeś, idź tam i tamtędy.[1]

Duch uchodzi.
konrad

       175 Dźwigasz mię! — Ktoś ty? Strzeż się, sam spadniesz w te doły![2]
Podaje rękę — Lećmy! — W górę jak ptak lecę —[3]
Mile oddycham wonią, — promieniami świecę.[4]
Któż mi dał rękę? Dobrzy ludzie i anioły![5]
Skądże litość, wam do mnie schodzić do tych dołów?
       180 Ludzie? — Ludźmi gardziłem, nie znałem aniołów![6]

x. piotr

Módl się, bo strasznie Pańska dotknęła cię ręka,
Usta, któremiś wieczny Majestat obraził,
Te usta zły duch słowy szkaradnemi skaził;
Słowa głupstwa, najsroższa dla mądrych ust męka,

  1. w. 174 »Skąd wszedłeś... idź tam i tamtędy«. — Prawie dosłownie jak w II cz. Dziadów w. 575. Ob. podane tara objaśnienie (Bibl. Nar. nr. 11, str. 81).
    — we Fauście Goethego: Es ist Gesetz der Teufel und Gespenster: Wo sie hereingeschlüpft, da müssen sie hinaus.
  2. w. 175 w R1: Ktoś ty? strzeż się, strzeż się, sam spadniesz w te doły.
  3. w. 176 Lećmy! W górę jak ptak lecę!] Lećmy w górę, szybko lecę R1.
  4. w. 177 Mile oddycham wonią] Jak tu mile oddychać R1.
  5. w. 178 Któż mię to dźwiga R1.
  6. w. 180 Ludźmi gardziłem] gardziłem ludźmi R1.