Strona:A. S. Puszkin - Złota rybka.djvu/8

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


za wszystko zapłatę. Do widzenia!
— Ale pamiętaj o tem, — odpowiedziała mu rybka, — że, o ilebyś czego potrzebował, przyjdź i wypowiedz te słowa:

„O morze, morze, w twoim otworze, jest złota rybka, niech wyjdzie chybka.“

I poczekaj chwilkę, a wyjdę i dam ci to, o co poprosisz. Królową jestem morza, w mej mocy zrobić wszystko... Żegnaj!
Znikła, a rybak długo jeszcze stał nad brzegiem morza i podziwiał stworzenie, które choć było tylko rybą tak pięknie mówić umiało. Czary! czary chyba — szeptał do siebie zdziwiony.
Zamilkł rybak, gdy ujrzał zdała swą chatę a na progu siedzącą żonę.
— Dokuczać mi pewnie będzie, że nie przynoszę niczego, ale trudno...
— Rozum chyba postradał! — mówiła do siebie żona — Nie mam ani porządnego naczynia do gotowania, ani czego gotować, a on idzie i śpiewa.