Strona:A. Lange - Elfryda.pdf/192

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


kapitalistą z pod ciemnej gwiazdy; ten mu codziennie, w razie potrzeby, dostarczał parę tysięcy rubli. O ile Paweł przegrywał, dostawał nową sumę; o ile wygrywał, zwracał kapitaliście pieniądze z grubym procentem. Zachowywał się wobec ludzi cynicznie i głównie ogrywał młodego hrabiego Stefana N. Gdy raz w klubie, przypadkowo, była rozmowa o rolnictwie, Paweł, wskazując z uśmiechem na Stefana, rzecze:
— Oto mój folwark wzorowy, przynoszący duże dochody. Innego gospodarstwa nie szukam — —
W towarzystwie tym bywał młody Ksawery Z., z Płockiego, człowiek zasadniczo zupełnie honorowy, ale niesłychanie lekkomyślny — i który czuł, że jest lekkomyślny — i że powinienby się strzec samego siebie.
Żył on w wielkiej przyjaźni ze Stefanem N., z którym był razem w szkołach; jak niemniej był w przyjaźni z Larskim — tak, że ich uważano za nierozłączną trójkę.
Owóż zdarzyło się w klubie, że hr. Stefan N. wygrał w karty dziesięć tysięcy rubli — i włożył je do pugilaresu, gdy naraz telegraficznie został wezwany na wieś w jakiejś sprawie szczególnej wagi. Ponieważ czasu do pociągu było bardzo niewiele i wogóle suma wygrana stała się hrabiemu niespodziewanym ciężarem, Stefan zwrócił się do Ksawerego i, rzecz mu wyjaśniwszy, powiedział:
— Proszę cię, tymczasem przechowaj u siebie te pieniądze. Wrócę za parę dni, to mi je oddasz.
Ksawery wprost był przerażony.