Strona:A. Kuprin - Miłość Sulamity.djvu/9

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Połóż mnie miły, jak pieczęci znamię
Na swoje serce i na swoje ramię!
Jak śmierć jest mocna miłość: a żarliwa
Tęsknota człeku snadnie piekłem bywa,
Wieczna pochodnia, co nigdy nie gaśnie,
Takie miłości są płomienie właśnie!

ROZDZIAŁ I.

Nie dożył jeszcze król Salomon wieku średniego, czterdziestu pięciu lat, a chwała jego urody i mądrości, wspaniałości jego życia i przepychu jego pałacu rozeszła się daleko poza kresy Palestyny. W Asyryi i Fenicyi, w górnym i dolnym Egipcie, od starożytnej Taurydy do Hiemenu; od Ismaru do Persepolis, na pobrzeżu Morza Czarnego i na wyspach Śródziemnego z podziwem wymawiano jego imię, ponieważ nie było mu równego wśród Królów po wszystkie dni jego.
W czterysta ośmdziesiątym roku od wyjścia Izraela, a w czwartym roku jego panowania, w miesiącu Zyfie, zamierzył król