Strona:A. Conan Doyle-Pies Baskerville’ów.djvu/046

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


— Najważniejszy artykuł mówi o wolnym handlu — rzekł. — Pozwólcie, bym wam z niego przeczytał wyjątek: „Mylne jest mniemanie, że taryfy ochronne podnoszą przemysł i handel narodowy. Jeżeli przywiązujecie dużą wartość do waszych stosunków handlowych, unikajcie tego prawa, które obniży ogólne warunki bytu. Rozsądek wskaże wam grożące niebezpieczeństwo“.
— Jakie twoje zdanie o tym artykule, Watsonie? — zawołał wesoło Holmes, zacierając ręce z widocznem zadowoleniem.
Doktór Mortimer patrzył ciekawie na Holmesa, a sir Henryk spoglądał na mnie ze zdumieniem.
— Nie mam dokładnego pojęcia o taryfach i ekonomji politycznej — rzekł sir Henryk. — Zresztą zdaje się, że ten list odwrócił naszą uwagę od głównego przedmiotu.
— Przeciwnie, sir Henryku, zdaje mi się, że sprawa się wyjaśnia. Watson jest więcej wtajemniczony w moją metodę, a jednak widzę, że nie zrozumiał dokładnie ważności tej cytaty.
— W istocie — odparłem — nie mogę pojąć co za związek...
— Jest związek i to bardzo wielkiej wagi... „Jeżeli... swoje... życie... rozum... przywiązujecie... wartość... unikajcie...“ Czy pan rozumie skąd wzięto te wyrazy?
— Ma się rozumieć! — zawołał sir Henryk. — Bardzo zręcznie zrobione.
— Gdybym nawet miał jakąkolwiek pod tym względem wątpliwość, — ciągnął dalej Holmes —