Strona:Życie tygodnik Rok I (1897) - Wybór.djvu/86

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.


ADAM ASNYK.

Do pana Piotra[1]

Napróżno tyle hałasu
Robi dzisiejsza nauka,
Piotra z pewnością duch czasu
Nie zwiedzie i nie oszuka.

Wszyscy gniewają go ludzie,
I złoszczą sąsiada dzieci,
I piesek, co szczeka w budzie,
I nawet słońce co świeci.

Myśl o przyszłości mu zbrzydła,
W ciemnym ją widzi kolorze,
Nieborak radby mieć skrzydła,
Aby mógł uciec za morze.

Rad stanąć wzbiwszy się niemi
W Egipcie na piramidzie,
Lecz zmuszon stąpać po ziemi
Z powagą wstecz sobie idzie.

To pójdzie — to się zatrzyma —
To się wykręci na pięcie
I śledzi w koło oczyma
Szukając czegoś zawzięcie.

»Co szukasz, dobry człowiecze?«
Mówię zdziwiony do niego,
A on mi z dumą odrzecze,
Że szuka dnia wczorajszego.

»Niechaj więc szczęście ci służy«,
Odpowiem na to uprzejmie,
»Takiej nużącej podróży
»Nie lada kto się podejmie.

«Jak sądzę, daleko zajdziesz,
»Będę cię czekał z powrotem.
»A jak wczorajszy dzień znajdziesz,
»Bądź łaskaw donieść mi o tem«.

Adam Asnyk.



  1. Niniejszy niedrukowany dotychczas wiersz Asnyka, nosi datę Kraków 11. lipca 1878, a udzielony został Redakcji przez p. Sewerową-Maciejowską. Satyryczny ten wiersz skierowany jest przeciw J. Szujskiemu, który w owym czasie stał się wielce konserwatywnym. Sądzimy, te czytelnicy nasi z zadowoleniem powitają tę satyrę, mającą ogólne znaczenie i dająca się odnieść do wszelkiego rodzaju »panów Piotrów«. Przyp. red.