Strona:Życie tygodnik Rok II (1898) wybór.djvu/35

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


»Weź mię... na wieki oddaję się tobie,
»Wieńcem z róż jasnych czoło ci ozdobię,
»Pieszczotą myśli do snu ukołyszę
»I poprowadzę w dal, w błękitną ciszę,
»A tam swe usta w usta twoje wplotę,
»Pierś w pierś i w owym uścisku złączeni
»Będziemy śnili, aż nas rozpłomieni
»Krew, aż się w ognie przemienimy złote«.

Było to rankiem, kiedy gwiazdy mdleją
I kiedy w starym przedwiekowym borze
Na drzewach ptactwo budzi się z uśpienia,
Kiedy łódź­‑słońce na błękitów morze
Płynąc, zorzami drogę rozpłomienia.
Było to rankiem, kiedy gwiazdy mdleją,