Strona:Życie tygodnik Rok II (1898) wybór.djvu/226

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


NA DOLĘ i NIEDOLĘ...

Ty pójdziesz ze mną! Gdzie zwrócę swe kroki:
Czy w kraje, kędy wieczne leżą mroki
Czy na nieznane oceanów brzegi,
Czy na zamarłe wiecznym lodem śniegi,
Czy w kraje, kędy nie zachodzi słońce —
Wszędzie!... Na wieczność i na świata końce
Ty pójdziesz ze mną... Droga! pójdziesz wszędzie!
Na dolę jasną i niedolę ciemną...
A gdy Cię moja prośba nie zdobędzie —
To Ci rozkażę — i musisz pójść ze mną!
Wszakżeś mi sama, Ty biała,
Nad sobą wieczne panowanie dała...


∗             ∗

O luba moja — idźmy razem!
Zespólmy drogie sobie dusze
I bądźmy jednym ich wyrazem?
Wiesz, że przy Tobie odżyć muszę,
Muszę tajemne stłumić dreszcze,
Odegnać własne niepokoje,
Bo mię czekają długie jeszcze
Płomienne boje...
A gdy z nadmiaru nieludzkich uderzeń,
Lecących z siłą i ogniem błyskawic,
Zapomnę przysiąg i płomiennych wierzeń
I opuszczony ujrzę się wśród mgławic —
Ty wówczas, rękę kładąc na ramieniu
Mojem, śląc ku mnie swe wejrzenie miłe —
Rzekniesz: »Bądź silny!« i obudzisz siłę...
Bo czerpiąc moce w Twem jasnem spojrzeniu,
Dając hart stalny mego serca strunom —
Pójdę sam przeciw grzmotom i piorunom!
............
Ale najdroższa! Ty pójdziesz w świat ze mną
Na dolę jasną i niedolę ciemną...

Władysław Orkan.