Strona:Życie tygodnik Rok II (1898) wybór.djvu/133

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.
* ŻYCIE *

ODDO (zbliża się do niej, dotyka jej ramion).
LILLI. Nie! nie! (gniewnie) Nie dotykaj mnie!.. Te czarne włosy... te ciemne oczy... tkwią w tobie... dawno tkwią w tobie... nie widzisz dobrze, patrząc w retortę, bo widzisz w niej jej oczy... drżą ci ręce, gdy trzymasz flaszkę... ty, ty... ona cię pochłonęła...
ODDO (stoi milczący, wzruszony).
LILLI (odwraca się nagle i obejmuje jego kolana). Ach!... przebacz mi! przebacz! (Wstaje, spokojnie). Czyś mi przebaczył?
ODDO (w zamyśleniu, ze smutnym spokojem) Tak mi było miło! Zdało mi się, że ją widzę.
LILLI (z rozpaczliwym ogniem). A nie sądź, że nie słyszałam wszystkiego, coś mówił o elektrycznych gwiazdach... o... o...
ODDO (pada na kanapę) ...gdy trzymasz flaszkę... patrzę w retortę... (Lilli czyni gest rozpaczy, staje i pochyla się, jakby zawstydzona nad stołem, spogląda w rynkę, gdzie się coś gotuje. Odchodzi — staje przed nim).
LILLI (powoli, nieśmiało). Doktorze! (On się nie rusza). Doktorze! — Opamiętaj się. (Oddo zrywa się, pociera skronie, wraca do roboty. Dzwoni ktoś? Lilli wychodzi. Słychać głos kobiecy. Wchodzą Borghilda i Lilli).
ODDO. Borghildo! Ty tu!
BORGHILDA. Tak! Jestem.
ODDO. Jesteś! Przyszłaś do mnie!
BORGHILDA. Tak. Jak widzisz.
ODDO (wyciąga do niej ręce, ona cofa się. Zmienionym głosem). Czego chcesz odemnie?
BORGHILDA (nie odpowiadając na pytanie). Ta dziew... ta panna?...
(Oddo chce odpowiedzieć, lecz Lilli, która stała zdala, zbliżyła się).