Strona:Życie dwutygodnik. Rok III (1899) wybór.djvu/6

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


KAROL ALGERNON SWINBURNE:
DOLORES. (Urywek z poematu).

Zimne powieki, gdzie lśnią jak dyamenty
Surowe oczy, co chwilami miękną;
Ciało twe, pełne okrutnej ponęty,
Czerwonych ust twych jadowite piękno:
Gdy ta zagaśnie chwały twej purpura,
Mów, co zostanie z twej promiennej treści;
O tajemnicza Dolores, ponura,
O nasza pani boleści!

Siedm ran Dziewicy swojej dają księża,
Lecz grzechów twych jest siedmdziesiątkroć siedem;
Siedm wieków mało, by zdeptać ich węża.
Ścigać cię będą w niebiosa — po Edem
Ognistych nocy głodne przebudzenia,
I tych uścisków, żar co krew wysusza,
Wszystkie rozkosze ciała — i cierpienia
Wszystkie, jakie znosi dusza!

Suknio nie złota, ale pozłacana;
Ogrodzie, który dla wszystkich odkryty;
Wieżo nie z kości słoniowej, stawiana
Dłońmi, co z piekieł sięgają w błękity!
Mistyczna różo, ciemny kwiecie z błota,
Domie nie z złota — lecz z zysku bezcześci,
Z ognia, co skrami niewygaśle miota,
O nasza pani boleści!