Strona:Żółty krzyż - T.II - Bogowie Germanji (Andrzej Strug).djvu/74

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


pomimo, że mieli pracować w tajemnicy jedni przed drugimi, wnet, jak to bywa wśród fachowców, zwąchali się między sobą i brali romansową sprawę swego groźnego generała lekko i z humorem i przeważnie trzymali stronę pięknej gwiazdy światowej przeciwko prześladowcy. Zresztą nie dawała ona żadnego materjału do rewelacyjnych raportów i wkrótce cała obława została odwołaną.
Teraz agenci generała Sittenfelda zaczęli się uganiać za wysoce powaźnemi osobistościami ze świata politycznego i nawet za paru kolegami jego z Ministerstwa Wojny. Szczególniej pilnie obserwowano pacyfistycznego redaktora „Nord-Europy“ Maxa Edelinga, oddawna zażyłego z Evą, albowiem dokoła niego skupiało się grono intellektualistów radykałów, podejrzanych o przekonania karygodnie pokojowe i o występne stosunki z międzynarodowymi idealistami pacyfizmu, którzy obrali sobie siedzibę w Szwajcarji. Owi idealiści wedle raportów urzędowych ambasady w Bernie wszyscy co do jednego byli szpiegami koalicji, a wiadomość była pewna, gdyż ambasada miała wśród nich paru idealistów na własnej służbie.
Po licznych delegliwych doświadczeniach generał wiedział już, że nie zdobędzie Evy, dopóki nie oplącze jej i nie wtrąci w jakąś groźną kabałę. Wówczas — z dowodami w ręku zażąda uległości i skruszy jej dumę. Nadejdzie moment szczytowy, wspaniały. Czyż to nie otchłań rozkoszy rzucić do swych stóp nielitościwą dręczycielkę, wynio-