Strona:Żółty krzyż - T.II - Bogowie Germanji (Andrzej Strug).djvu/291

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


okiem na pierwszą stronicę, ale major Darbois szybkim ruchem odebrał ją jej, zmiął i rzucił na ziemię.
— Na miły Bóg! Pani Evo, gadajmy dalej o głupstwach, o niczem! Niech nam pani opowie coś ciekawego z szerokiego świata... Albo posiedźmy sobie cicho, patrzmy na wodę! Byle o tamtem ani słowa, zaklinam panią...