Strona:Żółty krzyż - T.II - Bogowie Germanji (Andrzej Strug).djvu/276

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


tam u nich podejrzaną o udział w wielkiej intrydze politycznej. Oczywiście jakieś bzdury...
— Co za intryga! Mów pan co wiesz, do wszystkich djabłów!
— Otóż dr. Gneist odkrył rzekomo, że pani Eva Evard rzekomo prowadziła w imieniu koalicji rokowania z nieoficjalnym ajentem dyplomatycznym podwójnej monarchji o pokój odrębny. Jest nim rzekomo redaktor Max Edeling, obserwowany od dłuższego czasu przez policję polityczną.
— Absurd! Nonsens! Haniebne przekroczenie kompetencji! Zbrodnicze nadużycie władzy! Wyraźny spisek, wymierzony przeciwko mnie! Proszę się natychmiast połączyć z ministrem wojny i zażądać dla mnie osobistego widzenia na dzisiaj.
— Pan minister znajduje się w Głównej Kwaterze, powraca jutro...
— Więc z ministrem spraw wewnętrznych!
— Dr. Gneist obiecuje być u nas w godzinach poobiednich, ma jeszcze telefonować.
— Dobrze, niech przyjdzie, każę go spuścić ze schodów!
— To mu się należy, ale, panie generale ma on zarazem coś ważnego do oznajmienia w związku z nadspodziewaną śmiercią tego biednego van Trothena...
— Co? Kiedy? Jak?
— Wczoraj wieczorem zakończył śmiercią samobójczą w przystępie ostrej neurastenji. Otruł się.
— Boże miłosierny! Jeszcze tego mi było potrzeba...