Strona:Żółty krzyż - T.II - Bogowie Germanji (Andrzej Strug).djvu/273

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


pokoje... Wysłano samochód do Berlina. Godziny mijały...
W ciągu tygodnia gazety berlińskie prześcigały się, alarmując opinję wciąż nowemi rewelacjami o tajemniczem zniknięciu Evy Evard. Nagromadzono odmęt informacyj, prawdopodobnych i nieprawdopodobnych przypuszczeń, plotek, bajek, absurdów.
— Evę Evard porwała i uwiozła kędyś banda zamaskowanych automobilowych złoczyńców w celu wymuszenia na niej grubego okupu.
— Wiadoma redakcji pani M., która również znikła bez śladu, była ostatnią osobą, którą widziano w jej towarzystwie.
— Dramat zazdrości! Eva Evard na schadzce w jednym z pałacyków na Kurfürstendamm została straszliwie i nieodwołalnie zeszpeconą zapomocą witrjolu i brzytwy przez jedną z arystokratycznych swoich kochanek. Śledztwo w toku. Nieszczęśliwa ofiara, której boskie oblicze stało się jedną krwawą maską, walczy ze śmiercią. Pozostaje jeszcze pewna nadzieja uratowania oczu. Okrutną zbrodniarkę baronową S. aresztowano, śledztwo otoczone najgłębszą tajemnicą.
— Zamordowanie Evy Evard! Znakomita artystka padła ofiarą zbirów bolszewickich, zbrodnia ta pozostaje w ścisłym związku z aresztowaniem przez władze niemieckie rzekomego księcia Uchmatowa, jedynego spadkobiercy miljonów, złożonych przez jego ojca w Deutsches Bank. Krwawy Kreml wywarł